niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział IV

Siedziałam na kanapie patrząc na Amy zanoszącą się od płaczu, cały czas tłumaczyła mi, że nie może wytrzymać już z rodzicami. Mówiła, że za dużo od niej wymagają, a ona nie chce być ciągle na ich zawołanie. W tej sprawie rozumiałam ją w stu procentach.
-Mia, błagam cię, powiedz coś. -powiedziała ocierając oczy. Przyglądała mi się, czekając na jakąkolwiek reakcję z mojej strony.
-Wiem, że to dziwnie zabrzmi bo jestem twoją siostrą, ale co ja mam do tego? -gdy to usłyszała, znowu wybuchnęła płaczem.
-Dobra, już spokojnie. Możesz się u mnie zatrzymać, przez jakiś czas oczywiście. Zrozum, mam swoje życie. -dodałam, próbowałam zrobić to w sposób obojętny, ale zrobiło mi się jej żal. Trochę też nie mogłam uwierzyć, że się na to zgodziłam.
Amy momentalnie rzuciła mi się na szyję. Objęłam ją.
-Dziękuję ci, jakoś się odwdzięczę. -spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczyma trzepocząc przy tym rzęsami.
-Ok, ok. Nie ma za co. -odsunęłam się od niej i wstałam z kanapy. Amy złapała mnie za rękę. Odwróciłam się w jej stronę.
-Przepraszam za wszystko co zrobiłam ci wcześniej. -próbowała znów nie zacząć płakać.
-Mam nadzieję, że się zmieniłaś. -spojrzałam na nią wymownie.
Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, to Eleanor. "Mam nadzieję, że zobaczyła mojego sms'a i nie czeka teraz na mnie w restauracji" -pomyślałam. Nacisnęłam przycisk odbierz.
-Hej, mam nadzieję, że wyjaśniłaś już swoje sprawy rodzinne. -powiedziała ciepłym głosikiem.
-No powiedzmy, ale.. - nie zdążyłam dokończyć.
-To dobrze. W ramach rekompensaty, że mnie wystawiłaś musisz przyjechać na imprezę, którą organizuję dzisiaj u siebie. -mówiła tak szybko, że ledwo co zrozumiałam.
-Brzmi kusząco, ale.. -znowu nie dała mi dokończyć
-Nie ma żadnego ale, widzę cię zaraz u mnie. Jak chcesz to weź kogoś ze sobą. -w tym momencie spojrzałam na Amy, ta szukała czegoś do zjedzenia w kuchni.
-Nie, raczej przyjdę sama.
-Ok, zaraz ci wyślę adres sms'em. Do zobaczenia. -odłożyła słuchawkę, a ja zwróciłam się do Amy.
-Wychodzę, nie wiem kiedy wrócę. A ty w tym czasie się rozgość, rozpakuj czy coś w tym stylu.
-Ok. -powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Bez zastanowienia ruszyłam do garderoby. Otworzyłam drzwi i zaczęłam rozglądać się po półkach, przekładałam wieszaki. "W co ja mam się ubrać?"-pomyślałam. Usiadłam na fotelu stojącym  po środku pokoju, cały czas rozglądając się dookoła. Nagle moją uwagę przykuła sukienka wisząca na wieszaku w kącie garderoby. To nic, że jest luty, ona składa się z dwóch części i jest bardzo krótka. Jeśli mi się podoba to nie ważne jaka jest pogoda. Wzięłam sukienkę do ręki, szybko się rozebrałam i założyłam ją na siebie. Podeszłam do lustra i zobaczyłam jak wyglądam. (klik).  Byłam bardzo zadowolona z efektu, a z biżuterią wyglądałam jeszcze ładniej. Nie żebym popadała w jakiś samozachwyt ale wyglądałam bardzo dobrze. Ubrałam do tego czarne szpilki i wyszłam z garderoby. Weszłam do sypialni po czarną kopertówkę wsadziłam tam telefon i błyszczyk. Do sypialni weszła Amy i spojrzała na mnie.
-Ślicznie wyglądasz. -powiedziała stawiając swoją walizkę w kącie.
-Dzięki. -nie wiem dlaczego, ale nadal nie ufam Amy i każde słowo wypowiadane przez nią wydaje mi się kłamstwem.
Wzięłam czarny płaszcz leżący na fotelu przy oknie i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Szybko złapałam kluczyki leżące przy lustrze i wyszłam z mieszkania. Nie zamierzam dzisiaj pić, więc postanowiłam pojechać swoim autem. Podstawowym powodem dlaczego nie chcę dzisiaj tknąć alkoholu, jest fakt, że jutro mam pokaz. Ryan od rana bombarduje mnie sms'ami, żebym tylko nie zapomniała. Wsiadałam do swojego czarnego Range Rover'a, wbiłam adres Eleanor w GPS'a i ruszyłam przed siebie. Po ok.30 min jazdy dotarłam na miejsce. Pod domem stało trochę samochodów, zaparkowałam na pierwszym lepszym wolnym miejscu mając nadzieję, że nie ma żadnego zakazu. Wyszłam z samochodu i podeszłam do wielkich drzwi wejściowych. Jak tylko przekraczałam wysoki płot posesji było słychać muzykę dobiegającą ze środka. Nacisnęłam na dzwonek, kolana lekko mi się trzęsły z zimna. Po bardzo krótkim czasie drzwi się otworzyły, a moim oczom ukazała się Eleanor z szerokim uśmiechem na twarzy. Była ubrana z dopasowaną bordową sukienkę bez ramiączek. W ręku trzymała szklankę, prawdopodobnie z drinkiem.
-Witaj kochana, cieszę się, że jesteś. -weszłam do środka i podałam jej whisky, które kupiłam kiedy zatrzymałam się na stacji benzynowej. Eleanor pocałowała mnie w policzek.
-Ślicznie wyglądasz. -powiedziałam i zaczęłam ściągać płaszcz, zawiesiłam go na wolnym haku przy drzwiach.
-Tobie też niczego nie brakuje. -dodała puszczając w moim kierunku oczko. Obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
W tym momencie w drzwiach stanął Louis, oparł się ręką o framugę i uśmiechnął się do mnie. Miałam nadzieję, że będzie trochę bardziej miły niż ostatnio jak się widzieliśmy. Ogólnie to on w ogóle nie wyglądał na osobą, która mogłaby być niemiła.
-Hej -rzucił w moim kierunku i objął ramieniem Eleanor.
-Cześć. -odpowiedziałam odwzajemniając jego uśmiech.
-Musimy cię na chwilę przeprosić, musimy iść coś załatwić, a ty się rozgość. Nalej sobie czegoś, rozluźnij się. -powiedziała Eleanor i zmyła się gdzieś z Louisem.
Nie zdążyłam nic powiedzieć a ich już nie było. Postanowiłam, że rozejrzę się po domu. Ludzie przewijali się w każdym pomieszczeniu jakim byłam. W pewnym momencie poczułam dłoń na swoim ramieniu.
-Czemu stoisz tutaj sama? -momentalnie się odwróciłam i zobaczyłam dosyć wysokiego bruneta z brązowymi oczami.
-Jestem Zayn. -dodał i uśmiechnął się szeroko, tak, że mogłam zobaczyć rządek białym zębów.
-Mia, miło mi. -uśmiechnęłam się do kolejnego członka One Direction, ciężko ich nie znać.
-Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Co tak piękna dziewczyna jak ty robi tutaj sama? -widać, że jest trochę wstawiony.
-Eleanor mnie zaprosiła.
-Nie wiedziałem, że ma takie ładne i miłe koleżanki.
-Skąd wiesz, że jestem miła? Dopiero mnie poznałeś.
-To widać. -zaśmiał się. Może się czegoś napijemy. - dodał
-Nie piję dzisiaj alkoholu.
-A to dlaczego? -zmarszczył brwi.
-Mam jutro ważny pokaz, muszę być w formie.
-No proszę, modelka. Mogłem się od razu domyśleć widząc te nogi. -zmierzył mnie wzrokiem, a ja się lekko zaczerwieniłam.
 Jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, ale nie wiem czemu, Zayn mnie onieśmiela. Może dlatego, że mam świadomość ile dziewczyn dałoby się pokroić, żeby być teraz na moim miejscu. W tym momencie zadzwonił jego telefon, wyciągnął go z tylnej kieszeni rurek.
-Tak?...No jestem w środku....Dobra, czekam na ciebie. -odłożył słuchawkę.
-Dziewczyna? -zapytałam z ciekawości, tak naprawdę to nie wiem czemu to zrobiłam.
-Nie, kolega. -uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Nagle zauważyłam za jego plecami postać jakiegoś chłopaka. Jak po chwili się okazało, to kolejny z chłopaków z One Direction. Wysoki brunet z lekko lokowanymi włosami. Miał na sobie czarne rurki, biały t-shirt oraz czarną rozpiętą koszulę z podwiniętymi rękawami. Koszulka była wycięta w serek więc bez problemu mogłam dostrzec tatuaż na jego klatce piersiowej. Jeśli się nie mylę to przedstawia on dwa ptaki.
-Harry. -podał mi rękę a ja ją uścisnęłam.
-Mia. -dopiero jak powiedziałam swoje imię chłopak schował rękę do kieszeni spodni.
-Perrie nie będzie zazdrosna, że rozmawiasz z Mią? -wyszczerzył zęby w stronę mulata.
Zayn'owi zmienił się wyraz twarzy i szepnął w stronę Harry'ego coś w stylu "zabiję cię'. Harry wybuchnął śmiechem. Poklepał Zayn'a po plecach, a ten dźgnął go palcem w żebra.
-No Zayn... -ciągnął Harry. -Nie opowiadałeś o swojej dziewczynie? Jeśli dobrze mi wiadomo to właśnie tutaj jedzie.
-Co?! -krzyknął Zayn.
-Louis mi coś wspomniał, że Eleanor ją zaprosiła, a ona się zgodziła.
-Zaraz wracam. -rzucił Zayn i wyszedł z pokoju.
Harry momentalnie odwrócił się w moją stronę i zapytał:
-Co tutaj robisz sama? -gdy tylko to usłyszałam wybuchnęłam śmiechem, a on dziwnie się na mnie spojrzał.
-Przepraszam, ale czy czasem razem nie chodziliście na lekcje podrywania?
-Słucham? -chłopak lekko się zmieszał.
-Nic, nic...Przyszłam do Eleanor.
-A gdzie ona jest?
-Poszła gdzieś z Louisem.
-Rozumiem. W takim razie zostałem ci tylko ja. -wypiął klatkę piersiową.
-Na to wychodzi.
-Czym się zajmujesz? -ciągnął rozmowę.
-Jestem modelką.
-Yhym... -cały czas przyglądał mi się z zaciekawieniem, muszę przyznać, że było coś w jego zielonych oczach.
-Wybacz, że nie zapytam się tobie o to samo, ale jest to chyba zbędne, sam rozumiesz.
Harry się zaśmiał i przeczesał włosy ręką. Był bardzo pewny siebie. Podczas naszej rozmowy ciągle się do mnie uśmiechał. Po jakimś czasie usiedliśmy na kanapie, rozmawialiśmy o modelingu, o tym, że zaczyna się trasa Ona Direction "Take Me Home".
-A gdzie reszta zespołu? -zapytałam
-Niall właśnie wrócił z Irlandii i za bardzo zmęczony, żeby przyjść, a Liam nie jest typem imprezowicza. Jak poznałaś się z Eleanor?
-Pomaga mi się przygotować do jutrzejszego pokazu.
-Masz jutro pokaz? I przyszłaś dzisiaj na imprezę?
-Jak widzisz, to nic nie piję. -spojrzałam na butelkę piwa, którą trzymał w ręku.
-Tak, to wiele tłumaczy.
Po chwili dostałam sms'a. To od Ryana: "Mam nadzieję, że leżysz już w łóżku. Jutro ważny dzień, będę u Ciebie o 10. Dobranoc." W tym momencie spojrzałam na zegarek, już 1.20. Matko, jak mogłam tego nie zauważyć.
-Wszystko ok?
-Muszę już iść. Miło było mi cię poznać. -wstałam z kanapy.
-Odprowadzę ci. -ruszył za mną w stronę drzwi wejściowych.
Podeszłam do wieszaka, wzięłam swój płaszcz, a on pomógł mi go założyć. Pomimo jego pewności siebie i wielkiego dystansu do życia był on bardzo miły. Otworzył przede mną drzwi i wyszliśmy na zewnątrz.
-To do zobaczenia. -rzucił w moją stronę.
-Pa. -odwróciłam się do niego machając ręką.
Wsiadał do samochodu, zapięłam pasy. Przez okno zobaczyłam, że Harry już wszedł do środka. Muszę przyznać, że zrobił na mnie pozytywne wrażenie. W jakimś stopniu mnie nawet pociąga. Te jego tatuaże, tak, pokazał mi większość ściągając koszulę podczas naszej rozmowy. Moją uwagę również przykuła jego fryzura, a przede wszystkim jego zielone oczy. To o nich myślałam przez resztę drogi powrotnej do domu. Może nie należę do bardzo romantycznych osób ale oczy są dla mnie najważniejszą częścią ciała ludzkiego. Droga minęła mi szybko, nie było żadnych korków. Weszłam cicho do mieszkania. Na kanapie w salonie leżała Amy. Zupełnie o niej zapomniałam podczas dzisiejszego wieczoru. Weszłam na palcach do sypialni rozebrałam się i wskoczyłam pod kołdrę. Nastawiałam budzik na 9.00 rano i po jakiś pięciu minutach zasnęłam.



Bardzo proszę o komentarze pod tym rozdziałem. Powiem szczerze, że nie widzę sensu w pisaniu jeśli ludzie nie będą wyrażali opinii na temat mojego bloga. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pod postami pojawiało się więcej komentarzy, xoxo.

Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na http://ask.fm/miaadler

18 komentarzy:

  1. Pisz dalej ;) Jestem ciekawa dalszych historii Pozdrawiam :D http://wholelifeonthesofa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalsze rozdziały.To bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy next? ? Nie moge sie doczekac :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisz dalej ,nie zrażaj się ilością komentarzy. Z czasem ich przybędzie :))
    Rozdziały są ciekawe i masz bardzo fajny styl pisania. Czekam na kolejny :))

    OdpowiedzUsuń
  5. jej, świetne opowiadanie. strasznie się wciągnęłam, mam nadzieję, że dodasz niedługo kolejny rozdział. :) x

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne opowiadanie :) Pisz kolejny rozdział :D

    xoxo Roni

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się opowiadanie, świetnie się rozkręca. Mam nadzieję że za niedługo zobaczę nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepsze opowiadanie jakie czytałam napisz szybko 5 część bo jestem bardzo ciekawa co się wydarzy dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne i ciekawe opowiadanie :) Czekam na następny. Pozdrawiam **

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć. :) Twój blog bardzo mi się podoba. :)Mia wydaje się fajna, a znając inne blogi (a uwierz, czytałam w cholerę tego) będzie ze Styles'em. (słiiiiiiiiiiiiitaśnie) #lol :) Co ile dodajesz rozdziały? Jak masz na imię i w jakim wieku jesteś? (nie musisz odpowiadać, jeśli to zbyt prywatne pytanie) :) Aa, no i jeszcze jedno! x Czy jesteś Larry Shipper? :)
    Natalia. xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemnie się czytało :) Czekam na dalszy ciąg historii :) A przy okazji zapraszam na: http://our-fate-lives-within-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. dobre opowiadanie trafilam tu dzieki reklamie na blogu Kaji , dzieki niej na pewno zyskasz spora ilosc czytelnikow : )
    czekam na nastepny xx

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny blog! <3
    Po prostu rewelacja! :*
    Z niecierpliwością czekam na następny :D

    http://my-world-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś czuję, że głównym bohaterem w twojej historii będzie Harry.Mogłabyś dokoptować tam jeszcze Nialla (byłoby bosko :P). Jestem ciekawa rozwoju sytuacji. Z każdym rozdziałem to opowiadanie jeszcze bardziej mi się podoba. Czekam na następny.
    K. xx

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo fajny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Piszz dalej !!!! Zajebisty rozdział !! Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Pisz dalej uwielbiam ten blog :**

    OdpowiedzUsuń